Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2013

"Szósta klepka"





Tytuł: Szósta klepka
Autor: Małgorzata Musierowicz
Liczba stron:188
Rok wydania: 1977
Ocena: 5/6
Tak, tak, wiem. Znów kolejna część Jeżycjady. Mam nadzieję, że mimo tylu recenzji książek tej serii, nadal będziecie odwiedzać mojego bloga i wybaczycie mi moje uzależnienie od książek Musierowicz.

"Szósta klepka" to pierwsza książka z serii Jeżycjada, którą tak uwielbiam. Zdaję sobie sprawę, że nie czytam tych książek jak przystało, po kolei, ale są one notorycznie wypożyczane z mojej biblioteki, dlatego wypożyczam, co mi się nawinie. Tym razem w moje łapki wpadła "Szósta klepka". Tym razem poznajemy rodzinę Żak, wliczając w to głowną bohaterkę- Cesie/ Celestynę, czy jak kto woli Cielęcinę. Jak na młodzieńczy wiek przystało, dziewczyna miewa humory, zachcianki, liczne kompleksy dotyczące przede wszystkim jej grubych łydek oraz samotność związana z brakiem drugiej połówki. Czytamy, czytamy, czytamy i nagle poznajemy Danusię, Pawełka, profesora Dmuchawca, Bobcia, Julię i brodacza. Ten ostatni podrywa naszą Cesię i sprawia, że nastolatka przez moment traci dla niego głowę. Nie zapominajmy też o Hajduku- cichym wielbicielu panny Żak. Oboje ukrywają swoje uczucia czasem okazują wobec siebie niechęć. Od razu nasuwa się przysłowie: "Kto się lubi, ten się czubi".

"-No gdyby on chciał ze mną chodzić... to miałabym wreszcie kogoś na spacery i do kina...
-Na spacery to mogę ci kupić psa- ponuro rzekł ojciec
-A do kina możesz chodzić ze mną- poświęcił się dziadek."

Klimat książki jest wspaniały. Uwielbiam poznawać przygody wszystkich bohaterów Jeżycjady, a domowy klimat w rodzinie Żaków powoduje, że wprost nie można się odciągnąć od tej lektury. Świetna fabuła, wspaniałe dialogi i lekki język owiany humorem. Małgorzata Musierowicz miała wspaniały pomysł na tę książkę- akcja nie była nudna, ale nie była też przesadzona, bohaterowie byli barwni, różnorodni i każdego z nich można pokochać. Za to właśnie cenię książki tej autorki- za nieprzewidywalność oraz śmieszną i spokojną fabułę. Tyle cech w jednej książce. Coś podobnego! Oprócz mojej ulubionej bohaterki- Cesi- wiecznie roztrzepanej, ale obowiązkowej dziewczynie, poznajemy też perypetie innych postaci. Ale powracając do Celestyny- jej problemy i zachcianki nie są wzięte "z kosmosu". Są zupełnie realne. Przecież każda z nas ma kompleksy, gorsze dni, rozterki, problemy sercowe i chce odpocząć od codzienności i najlepiej zamknąć się na cztery spusty. Za to właśnie cenię panią Musierowicz- podnosi nas wszystkie na duchu, prawda? Książka bardzo mnie odprężyła i dzięki niej zapomniałam o otaczającym mnie świecie. O zgrozo! Właśnie przypomniałam sobie o wypracowaniu z polskiego. Ostrzegam Was, że lektura potrafi wciągnąć i to bardzo.

Podsumowując, książkę polecam każdemu (zresztą jak i wszystkie pozostałe części Jeżycjady). Jestem przekonana, że i Wy pokochacie tę serię, a losy bohaterów podbiją Wasze serca. Miłej lektury! :>
"I used to live in the country, do cholery"

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czas na Jeżycjadę"
_______________
Nie wiem jak Wy, ale mimo, że lubię jesień, jestem non stop zmęczona. Mam nadzieję, że kiepskie samopoczucie wkrótce mi minie. Na dodatek kompletnie nie chce mi się uczyć. Moja nauka wygląda tak na poniższej animacji. Wasza też? :D Przepraszam za brak odzewu z mojej strony. Odwiedzę Was wszystkich w weekend. Obiecuję :)
źródło animacji: pllgifs.tumblr.com


UWAGA! Kochani, założyłam nowego bloga ( tak, wiem, że nawet na tego nie mam zbytnio czasu, ale przecież raz się żyje, a blog to przyjemność a nie obowiązek), tak więc wszystkie fanki mody, urody i kosmetyków zapraszam TUTAJ :) Blog dopiero rozpoczyna swoją działalność, dlatego brakuje na nim menu. 

czwartek, 5 września 2013

"Kwiat kalafiora"



Tytuł: Kwiat kalafiora
Autor: Małgorzata Musierowicz
Liczba stron:177
Rok wydania: 1981
Ocena: 6/6

Kolejna część Jeżycjady wpadła w moje łapki. Chyba zakochałam się w tej serii. Mój chłopak idzie w odstawkę :)."Kwiat kalafiora" to kolejna część znanej serii młodzieżowej. Już na początku poznajemy rezolutną Gabrysię oraz jej siostry: pulchną Pulpecję, dziwną Nutrię oraz histeryczkę Idę. Cała akcja rozpoczyna się od momentu, gdy mama dziewczyn trafia do szpitala. W związku z tym Gabrysia ma na głowie cały dom i trzy nicponie w postaci swoich sióstr. Nastolatce trudno jest pogodzić szkolne obowiązki, spotkania z przyjaciółmi i prace w domu, ale mimo to świetnie sobie radzi. Razem z przyjaciółmi zakłada grupę dyskusyjną ESD (Eksperymentalny Sygnał Dobra). Ale żeby nie było tak milutko, rodzina musi uporać się ze wścibską sąsiadką, która bezczelnie podsłuchuje przez dziurę w domu, a także nadstawia ucho do drzwi. Wyobraźcie sobie, że ów sąsiadka pani Szczepańska dowiedziała się o grupie ESD, nieco przeinaczając jej nazwę, przez co członkowie tej grupy wpadają w niemałe kłopoty.
"Jak chcesz pozorować bezsenność, to chociaż nie chrap"

Książka, jak każda inna z serii Jeżycjady, bardzo przypadła mi do gustu. Po otwarciu drzwi do domu państwa Borejko czuje się wspaniały, rodzinny klimat. Mimo, że większa część akcji ma miejsce właśnie w domu przy ulicy Roosevelta 5 w Poznaniu, cała fabuła jest niezwykle ciekawa i wciągająca. Nawet sami bohaterowie są w stanie podbić serce czytelnika. Pani Musierowicz w wyśmienity sposób opisała różnorodność charakterów czterech sióstr. Nie umiałabym powiedzieć, która jest moją faworytką. Każda przygoda z udziałem panien Borejko, jest komiczna, wesoła i pełna humoru. Jak już wspomniałam mama Mila trafia do szpitala. Zmartwione córki piszą do niej listy. Oj, są one naprawdę świetne! Każda z nich opisuje sytuację panującą w domu ze swojego punktu widzenia. Najstarsza, Gaba, uspokaja mamę twierdząc, że wszystko jest w najlepszym porządku i wszyscy bardzo dobrze sobie radzą. Ida użala się kobiecie, jaka to ona jest samotna, przygnębiona i niezauważalna przez innych. Nutria opowiada typowe jak dla niej bajki i mądrości ("Czy wiesz, że słowa na "PRZ" pisze się przez "PRZ" a nie "PSZ"? Na pszykład przenica) a Pulpa, która dopiero uczy się pisać, wypisuje w korespondencji m.in cały alfabet. No bo przecież jej mama na pewno nie ma o nim zielonego pojęcia! Kolejny plus książki? Lekki, prosty język owiany humorkiem i zabawnymi dialogami.
"Gabriela jest tyranem, właśnie przeszła przez pokój i ryknęła na mnie, że płaczę nad listem"
W książce przewija się wiele wątków, m.in wątek miłosny. Jednak historia miłosna, nie jest usłana różami, bo Gabrysia i Pyziak kłócą się. Chłopak porównuje dziewczynę do... kalafiora! Stąd nazwa książki- "Kwiat kalafiora".

Książkę polecam wszystkim fanom twórczości Małgorzaty Musierowicz, a także osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tą serią. Z pewnością miło spędzicie czas z kawą lub herbatą i "Kwiatem kalafiora".
 Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czas na Jeżycjadę"


_______________________
Jak tam spędziliście ostatnie dni wakacji? Ja na imprezie i muszę przyznać, że było fantastycznie!
Mam nadzieję, że nie pogniewacie się, że Wasze blogi będę odwiedzać i komentować w weekendy. Teraz po prostu brakuje mi na to czasu, ale postaram się nadrobić zaległości :)

niedziela, 18 sierpnia 2013

"Imieniny"





Tytuł: Imieniny
Autor: Małgorzata Musierowicz
 Liczba stron:208
Rok wydania: 2007
Ocena: 4/6
"Imieniny" to jedna z mniej znanych części Jeżycjady, dlatego właśnie postanowiłam po nią sięgnąć. Lubię odkrywać nieznane lub te mniej znane pozycje literackie. Na samym początku książki poznajemy dwie siostry: Pyzę, której tak naprawdę jest na imię Róża oraz Laurę. Następnie przenosimy się do ciepłej atmosfery w domu Borejków. Dowiadujemy się o miłosnych perypetiach Natalii, a także mamy pierwsze spojrzenie na dzieci Idy Borejko znanej nam dobrze z "Idy sierpniowej". Dlaczego tytuł ksiązki brzmi "Imieniny" ? Otóż dlatego, że większość bohaterów, z któymi mamy do czynienia, obchodzi imieniny. Wszyscy w podobny sposób, mianowicie w dużym gronie rodzinnym. Oprócz tego Pyza zapoznaje się z Lelujkami. Zbiegiem okoliczności jest to, że oni również obchodzą swoje święto dokładnie wtedy, kiedy Borejkowie. Bracia zakochują się z Pyzie, natomiast Laura jest zazdrosna o siostrę i jej duże powodzenie u chłopaków. Obraża się na cały świat, nie chodzi do szkoły, wytyka swojej matce Gabrysi, wszelkie błędy jakie popełniła, wychowaując je. Jednym słowem galimatias i foch razem wzięty.

Przyjrzymy się bliżej siostrom Borejko. To tak naprawdę dzięki nim książka była ciekawa. Obie tak się od siebie różnią, że nie sposób je nazwać siostrami. Mimo to dogadują się, a raczej dogadywały, do czasu, kiedy nie poznały Lelujków. Bracia zwracali uwagę tylko i wyłącznie na śliczną Różę, a Tygryska w ogóle nie zauważali. Dziewczyna wszelkimi sposobami starała się za wszelką cenę wybić z towarzystwa siostry i pokazać, że to ona jest tą lepszą Borejkówną. Czy jej się to udało? Dowiecie się sami czytając książkę :)


"Kiedy się żyje wśród tylu kobiet i dziewcząt, człowiek ma wrażenie, że jest wiecznie skąpany w oceanie rozkołysanych sentymentów. Z jednej strony to bywa ożywcze. Ale z drugiej- męczące."


Książka spodobała mi się, ale nie tak bardzo jak pozostałe części Jeżycjady, które miałam okazję przeczytać ( było ich raptem 4). W lekturze zabrakło mi bohatera, który rozśmieszałby mnie na każdym kroku, a także poprawiał humor, dzięki czemu fabuła staje się bardziej kolorowa i wesoła. Miałam wrażenie, że końcówka książki jest mocno odczepiona od całej fabuły i ... niedokończona? Tak, uważam, że pani Musierowic powinna wymyślić inne zakończenie.

Plusem jest to, że "Imieniny" napisane są takim samym jak reszta książek z tej serii, klarownym językiem. Nie trzeba się zastanawiać nad treścią, a także główkować, żeby dokładnie ją zrozumieć. Podobały mi się przygody Pyzy i Fryderyka. Prawdę mówiąc trzeba mieć wyjątkowego pecha, żeby udać się na pierwsze wagary i spotkać wtedy nauczyciela od fizyki. Książkę czyta się przyjemnie i dosyć szybko. Nie jest to najlepsza część Jeżycjady, ale myślę, że jest również warta uwagi.

"Imieniny" polecam wszystkim miłośnikom Jeżycjady, jednak uprzedzam, że książka różni się od pozostałych. Fabuła momentami jest po prostu nudna, ale myślę, że każdy kto czytał lektury z serii "Jeżycjada", mimo wszystko, powinien zapoznać się i z tą. Pomimo tych wszystkich wad, o których pisałam myślę, że warto sięgnąć po tę lekturę.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania

piątek, 2 sierpnia 2013

"Kłamczucha"





Tytuł: Kłamczucha
Autor: Małgorzata Musierowicz
Liczba stron:220
Rok wydania: 2005
Ocena: 6/6
Jako wierna fanka twórczości Małgorzaty Musierowicz i miłośniczka "Jeżycjady" musiałam wypożyczyć "Kłamczuchę". To był mój obowiązek. Na samym początku książki poznajemy Anielę- tytułową Kłamczuchę. Nastolatka nie wyróżniała się niczym spośród dziewczyn w jej wieku. Brunetka o czarnych jak węgiel oczach mieszkała w Łebie, gdzie rozpoczęła się akcja książki. Dziewczyna zupełnie przypadkowo poznała uroczego i przystojnego Pawełka i zakochała się w nim. Pech chciał, że chłopak mieszkał w Poznaniu. Żeby móc ponownie zobaczyć ukochanego, Anielka zapisuje się do Liceum Poligraficznego w jego mieście i zamieszkuje u swojej rodziny, z którą przez najbliższe lata nie utrzymywała kontaktu. Mamert razem z żoną i dziećmi bardzo serdecznie przyjęli dziewczynę do swojego domu. Kowalikówna odpłaciła im się samymi kłamstwami, twierdząc, że jest zaniedbywana przez ojca i zmuszona do opiekowania się dziećmi. Żeby zarobić, dziewczyna szuka pracy. Przebiera się i wciela w rolę Franciszki Wyrobek i tak niemodnie i staroświecko ubrana maszeruje do domu pani Dąbek, by tam prosić o przyjęcie ją na stanowisko sprzątaczki. Los chciał, że Aniela trafiła do domu swojego Pawełka. W pełnej charakteryzacji, chłopak nie poznał dziewczyny, co Franciszka chciała wykorzystać w niecny sposób. Podjęła się ciężkiej jak dla nastolatki pracy i tym samym szpiegowała Pawełka. Okazało się, że chłopak jest niezłym ziółkiem i pisząc listy do Łeby, do Anielki, umawia się z Cesią i Danusią. Aniela postanowiła, że pod przebraniem Frani będzie miała oko na rozbrykanego chłopaka. Postanawia sprawdzić, czy uczucia Pawełka do prawdziwej Anieli nie wygasły, dzwoni do niego i umawia się z nim. Tak zaaferowana randką w kawiarni, strąca szklankę z colą, zmiata roztłuczone szkło i czerwona z nerwów, potargana ze zmiotką i szufelką wita chłopaka, który zamiast Anielki zobaczył swoją pomoc domową. Nastolatka jest na skraju rozpaczy. Postanawia rzucić swoją pracę i nigdy więcej nie zobaczyć swojego ukochanego. Niestety, żeby nie wyjść na jeszcze większą oszustkę, nasza Kłamczucha musi pracować do końca miesiąca. W domu Pawełka trwają przygotowania do przedstawienia Hamleta, a ponieważ zamiłowaniem Anielki jest właśnie aktorstwo, otrzymuje główną rolę w sztuce. W skrócie napiszę, że Pawełek nie jest wcale tak bezmyślny i w sprzątaczce rozpoznał swoją Anielę. Dziewczyna tak sfrustrowana "rozkwasiła mu nos".  Tak przedstawia się niecodzienna i zwariowana historia Kłamczuchy.



Aniela w liście do Pawełka: " Z dziewczynami się nie wdawać w dłuższe rozmowy, to podobno rakotwórcze. Na nogi ich nie patrzeć, bo to znów powoduje nieodwracalne zmiany w rogówce (oczy łzawią i ropieją)"




Już od pierwszych stron książka dosłownie mnie pochłonęła. Niezwykle urzekła mnie postać Anieli Kowalik, która faktycznie żyła tylko w kłamstwie, stąd jej przezwisko - kłamczucha. W Jeżycjadzie zawsze znajdzie się bohater, który mnie bawi. W "Kłamczusze" tą postacią była właśnie Aniela. Chcąc się zemścić na Pawełku za to, że nie jest jej wierny, prosi go o pomoc w wykonywaniu trudniejszych prac domowych. Każe mu m.in nosić ciężki dywan, myć wannę i to kilka razy! Oprócz interesującej osoby główniej bohaterki, poznajemy innych wartych uwagi postaci. Bardzo spodobał mi się ojciec dziewczyny, a w szczególności jego listy owiane nutką ironii i złości skierowanej do córki. Rolę przyjaznego i niezwykle sympatycznego profesora odegrał pan Dmuchawiec. Znalazła się też lekko zarozumiałą postać- Danusia. Jednak jej osoba ani trochę mnie nie denerwowała. Wręcz przeciwnie- jej bezradność momentami potrafiła rozbawić czytelnika.


"To on będzie sobie zajadał podany mu pod nos posiłek, słuchał kultualnie muzyki, a służąca ma w tym czasie szorować klozet?! O, poczekaj, złotko!"
 

Książka napisana jest tak jak pozostałe części "Jeżycjady" prostym językiem. Na pewno nikomu nie sprawi problemu, dokładne odebranie treści. Co jakiś czas w powieści znajdzie się ilustracja, która jest przerywnikiem w treści i która rozpoczyna nowy miesiąc w życiu Anieli. Ilustracje te zaprojektowane są przez samą autorkę książki, Małgorzatę Musierowicz. Muszę przyznać, że pisarka idealnie odzwierciedliła rolę Kłamczuchy, a także innych bohaterów, których znajdziemy na obrazkach. Powieść czytało się naprawdę szybko. Fabuła była lekka, w sam raz na wakacje. Książkę oczywiście polecam wszystkim- fanom "Jeżycjady", a także osobom, które chcą zrelaksować się w te letnie dni oraz tym, którzy chcą poprawić sobie humor, poznając przygodę Kłamczuchy.Mnie nastrój znacznie się polepszył, a uśmiech cisnął się na twarz podczas czytania tej lektury. Gorąco polecam!


Kochani ! Wasze blogi postaram się odwiedzić jeszcze dzisiaj :)

piątek, 26 lipca 2013

"Opium w rosole"




Tytuł: Opium w rosole
Autor: Małgorzata Musierowicz
Liczba stron: 235
Rok wydania: 1986
Ocena: 6/6


Zaraz po przeczytaniu "Idy sierpniowej", którą już wcześniej zrecenzowałam, pomyślałam sobie "koniecznie muszę przeczytać następną część Jeżycjady! " tak też zrobiłam. Na szczęście w mojej bibliotece "Opium w rosole" już na mnie czekało. Na książce, tak jak zresztą przypuszczałam nie zawiodłam się.


Fabuła kręci się wokół kilku postaci. Już na samym początku poznajemy sześcioletnią, chudą dziewczynkę o "plackowatych rumieńcach w kolorze malin". Bohaterka jest nieco wścibska, a na dodatek bardzo towarzyska, bowiem do każdego sąsiada wprasza się na obiadek.Pałaszuje dosłownie wszystko, co domownicy kładą na stół. A co dziwne, każdej rodzinie przedstawia się jako Genowefa a nazwisko za każdym razem zmyśla. Zdrobniale nazwana przez sąsiadów Genusia przybierała nazwiska takie jak : Lompke, Sztompke, Trombke, Bombke, Zombke, Rombke. Muszę przyznać, że pani Musierowicz ma ogromny talent do wymyślania dziwacznych, acz śmiesznych imion i nazwisk.W tym samym rozdziale zapoznajemy się z nieśmiałą Kreską po uszy zakochaną w Maćku, Piotrem oraz Idą Borejko tytułową bohaterką "Idy sierpniowej". Małgorzata Musierowicz przenosi nas do liceum, w którym uczy się Kreska, Maciek oraz Lelujka. Autorka znając zachowanie i wymagania przeciętnego nauczyciela szkoły średniej, przedstawia Ewę Jedwabińską, nauczycielkę matematyki. Kobieta wprowadza rygor, chcąc jak najlepiej wpłynąć na "niewychowaną młodzież". Po dalszym zagłębieniu się w treść lektury, dowiadujemy się, że owa pani profesor była uczennicą pana Dmuchawca, dziadka jednej z jej najgorszych i najbardziej rozbrykanych uczennic, Kreski. Do akcji niespodziewanie wkracza Aurelia Jedwabińska- córka pani Ewy, o której wiemy jedynie tyle, że jest ogromnym niejadkiem i bardzo nieśmiałym dzieckiem. Czytelnik nie wiedząc do końca o co chodzi z ów dziewczynką, pod sam koniec książki dowiaduje się, że tym mizernym i biednym dzieciątkiem jest nasza Genowefa! Tak, okazuje się, że zaniedbywana przez zapracowanych rodziców sześciolatka, lubi pomieszkiwać u sąsiadów, o czym kompletnie nie ma pojęcia jej matka. Kiedy po awanturze, "Genusia" ucieka, dopiero wtedy kobieta dowiaduje się o jej wszędobylskim charakterze.

Co spodobało mi się w tej książce? Tak naprawdę to, że ukazuje całą prawdę o ludziach. Najbardziej spodobał mi się wątek Kreski, która tak zakochana w Maćku, nie miała najmniejszych szans, ponieważ chłopak upatrzył sobie zgrabną, bogatą i śliczną Matyldę. Jakie to jest realne! Zaślepiony nastolatek nie zauważał sygnałów, które wysyła mu  Janina Krechowicz, przez co dziewczyna jest bardzo zdołowana i jeszcze bardziej zakompleksiona. Dalej, przyjaźń Kreski i Lelujki. Kto powiedział, że przyjaźń damsko- męska nie istnieje? Między nastolatkami nie iskrzyło, a dogadywali się świetnie. No i na końcu pani Musierowicz przybliża nam historię rodziców, którzy kompletnie nie mają czasu dla swojego dziecka, nie wiedzą o nim praktycznie nic. To smutne, ale prawdziwe.

"Lekarze twierdzą podobno, że stan ducha zwany zakochaniem przypomina pewne formy obłędu."

W całej "Jeżycjadzie" mamy do czynienia z tymi samymi bohaterami, co jest naprawdę bardzo udanym rozwiązaniem na napisanie dobrej książki dla nastolatek. Pamiętacie Idę Borejko z "Idy sierpniowej", którą tak pokochałam? W tej książce, która nawiasem mówiąc wcale nie była na jej temat, dowiadujemy się, że dziewczyna studiuje medycynę i przyjmuje oświadczyny Sławka. Bardzo przyjemnie czyta się o postaciach, które były głównymi bohaterami w pozostałych częściach "Jeżycjady".

Tak samo jak "Ida sierpniowa", "Opium w rosole" momentami naprawdę mnie bawił. W szczególności mementy, w których występowała Genowefa. Jej "zaradność" chwilami bawiła do łez, a cała jej osoba umilała czytanie. Nie było momentu, w którym nie pojawiał się uśmiech na mojej twarzy, kiedy o niej czytałam. Dziewczynka ma naprawdę bujną wyobraźnię oraz trudny charakterek. Och! Mogłabym pisać o niej godzinami, ale nie o to tu chodzi.

"Opium w rosole" zasługuje na ocenę celującą. Książkę polecam wszystkim, dosłownie wszystkim. Najbardziej jednak tym, którzy mają ochotę odprężyć się czytając lekką, niezobowiązującą powieść. Gwarantuję, że polepszy ona humor nawet w najbardziej smutnych dniach.




"Stało się bowiem to, co stać się musiało: Genowefa wywiesiła się za balustradę i kwicząc, pomacała znienacka lodowatą rączką łysinę pana dyrygenta"


czwartek, 11 lipca 2013

"Ida sierpniowa"




Tytuł: Ida sierpniowa
Autor: Małgorzata Musierowicz
Liczba stron: 190
Rok wydania : 1981
Ocena: 6/6


Wielu czytelników czekało na recenzję "Idy sierpniowej". Jest to jedna z kilku części Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Na samym początku poznajemy Idę Borejko, główną bohaterkę. Dowiadujemy się, że dziewczyna znudzona rodzinnymi wakacjami, postanawia wcześniej wrócić do domu. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że Ida nie ma pieniędzy. W związku z tym podejmuje się pracy u pana Paszkieta jako tzw "dama do towarzystwa". Nastolatka przychodzi do domu pana Karola i pani Basi i spędza z nimi czas. Po pewnym czasie odkrywa, że za drzwiami jednego z pokoi, nie wiadomo przed czym lub przed kim ukrywa się chłopak. Jego dziadek, martwiąc się o wnuka, prosi Idę, by ta porozmawiała z nim i nakłoniła do wyjścia. Niezwykle pomysłowa i zaradna panna Borejko dostała się do jego pokoju przez okno. Ida dowiaduje się, że nastolatek ma zwyrodnienie kości. Przez co wstydzi się pokazywać i ukrywa się w domu, gdzie czuje się najbezpieczniej. Nastolatka po konsultacji z lekarzem przekonuje go do wizyty u specjalisty. W tym samym czasie rodzina Idy wraca do domu, dziewczyna poznaje braci Lisieckich, którzy znęcają się nad psem pana Paszkieta.
Krzyś po powrocie ze szpitala całkowicie zmienił zdanie o Idzie. Umawia się z nią do kina, spędza z nią dużo czasu. Jednym słowem: zakochuje się w niej. Nie byłoby problemu, gdyby nie to, że chłopakowi podoba się również piękna Paulina. Zakompleksiona Ida postanawia odrobinę zmienić swój wygląd, przez co staje się bardziej pewna siebie i przyciąga uwagę swojej dawnej miłości- Klaudiusza.

Muszę przyznać, że do tej pory nie spotkałam się z bohaterką taką jak Ida Borejko. Umówmy się- nie jest ona klasyczną pięknością. Jej płomiennieruda, rozczochrana fryzura raczej odstrasza, a przy tym zasłania jej największy atut, czyli oczy. Od samego początku bardzo polubiłam Idę. Bohaterka jest zaradna, samodzielna, bystra i pomysłowa. Niektóre jej kwestie wprost bawiły mnie do łez. Czytając książkę widzmy dwa oblicza dziewczyny. Z początku niedbająca o siebie nastolatka zmienia się w piękną, subtelną, urodziwą. Wszystko to za sprawą mamy, która uświadomiła jej, że ...:żeby inni ludzi mogli cię pokochać, to ty najpierw musisz pokochać siebie".

Nie mam nic do zarzucenia tej książce. Napisana jest ona klarownym językiem, jednak nie zabrakło w niej tak uwielbianych przeze mnie długich opisów osób, zjawisk, czy przedmiotów. Taka już jestem. Lubię dokładność, ponieważ uważam, że tylko dzięki temu czytelnik ma jasny obraz fabuły. Kolejną rzeczą, która bardzo przypadła mi do gustu, były listy napisane przez mamę Idy, tatę i siostry do nastolatki, która samotnie przebywała w domu. Oprócz tego, że każdy miał inny punkt widzenia danej sytuacji, to jeszcze młodsza siostra Pulpa ( swoją drogą bardzo rozbawiło mnie to imię, ponieważ z opisu postaci wynika, że Pulpa faktycznie była pulchniutka ) robiła liczne błędy pisząc list do siostry. Momentami było to naprawdę komiczne.

Rzadko spotykam książkę, która potrafiłaby mnie aż tak rozbawić. Do mojego dobrego nastroju po przeczytaniu "Idy sierpniowej" przyczyniła się główna bohaterka, która jak już wcześniej wspomniałam, ożywiła akcje i to właśnie dzięki niej książka moimi oczami zyskała miano bestsellera :) Oby więcej takich książek trafiało do mojej biblioteczki. Po przeczytaniu tej części z pewnością skuszę się na pozostałe książki "Jeżycjady". Serdecznie polecam osobom, które uwielbiają lekkie, zabawne historie.

UWAGA! Ogłaszam krótką przez na blogu, gdyż wyjeżdżam na wakacje do Włoch, przez co posty nie będą pojawiały się na blogu do ok. 23 lipca. Proszę, żebyście nadal informowali mnie o nowych postach. Na długą podróż zabieram ze sobą "Portret Doriana Graya" oraz " Opowieści nocy", także przygotujcie się, że po moim powrocie ukażą się recenzje właśnie tych książek. Pozdrawiam i życzę miłych wakacji! <3

niedziela, 7 lipca 2013

"Zapałka na zakręcie"





Tytuł: Zapałka na zakręcie
Autor: Krystyna Siesicka
Liczba stron: 144
Rok wydania: 1966
Ocena: 4/6


"Zapałka na zakręcie" to jedna z  książek, która w mojej domowej biblioteczce leży kilka lat i do tej pory nie została nawet otwarta. Do czytania zabrałam się dzisiaj. Powieść została wydana w latach 60. więc nie jest dziwne to, że bardzo różni się od tych współczesnych, które tak kochamy. Wszyscy wiedzą, że znacznie różnimy się zachowaniem od młodzieży z tamtych lat, tak więc nie jest dziwne, że kradzież, włamania, czy pobicia w tamtych latach były czymś niecodziennym. Oprócz tego książka różni się nieco językiem i stylem. W moim odczuciu nie przeszkadza on w odebraniu treści, a wręcz przeciwnie- przybliża całą akcję. Jedynym minusem jest to, że książka nie ma rozdziałów. Tak, jest to trochę niewygodne, ale nie ma się co dziwić- minęło wiele lat od jej wydania, a w 1966r. większość książek miało właśnie taką postać. "Zapałka na zakręcie" to historia o miłości, ale nie taka zwyczajna. Na samym początku poznajemy główną bohaterkę- Madę, jej siostrę, mamę, przyjaciół, a także nieco tajemniczego, spokojnego i zamkniętego w sobie Marcina. Mam słabość do tego imienia, ale to już zupełnie z innej beczki :). Między Madą a Marcinem nie iskrzyło od samego początku. Dziewczyna praktycznie na siłę chciała go poznać. Już od samego początku wpadł jej w oko. Jak się później okazało chłopak nie zdał, co zupełnie nie przeszkadzało naszej bohaterce. Ponieważ początek akcji dzieje się w Osadzie, w której nastolatkowie spędzali wakacje, to właśnie tam narodziła się miłość Mady i Marcina. Kiedy nadszedł czas pożegnania, pomyślałam sobie :"To już koniec pięknej historii zakochanych?" Jednak nie! Chłopak odnalazł swoją ukochaną. Wszystko szło gładko, jednak była sprawa, o której Marcin nie chciał powiedzieć swojej dziewczynie i o której ja również Wam nie powiem, żeby nie zdradzić tajemnicy. W książce sprawa ta została bardzo wyolbrzymiona, a kiedy przyszło co do czego- dowiedzieliśmy się całej prawdy o nastolatku, nastąpiło chwilowe rozczarowanie, przynajmniej w moim wypadku. Powrócę może do tych dobrych stron całej powieści. Bardzo spodobał mi się sposób w jakim Siesicka opisała dwa punkty widzenia tej samej sytuacji. W oczach Mady, Marcin początkowo jest dosyć nieprzystępny i obojętny w stosunku do niej, kiedy tak naprawdę chłopak zakochał się w dziewczynie od pierwszego wejrzenia. Skąd to wiemy? Te same wydarzenia zostały napisane z perspektywy obu bohaterów. Historia Mady została opisana w sposób lekki i spokojny. Książkę tak naprawdę można przeczytać jednym tchem. To idealna lektura wakacyjna. Polecam ją każdemu


Recenzja napisana na szybko. O tym poście poinformuję Was jutro ! :)
Wszystkie recenzje opublikowane na blogu znajdziesz w zakładce "Spis recenzji" 


 EDIT: Postaram się, aby recenzja "Idy sierpniowej" pojawiła się w piątek wieczorem.Przepraszam, że tak późno, ale mój chłopak wrócił z wyjazdu, a ja bardzo się za im stęskniłam. Same wiecie jak to jest :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...