Tytuł: Moja żona Melissa
Autor: Francis Durbridge
Liczba stron:172
Rok wydania: 2005
Ocena: 3/6
Już na samym początku dowiadujemy się, że tytułowa bohaterka nie żyje. Pierwszy rozdział to wspomnienie nocy, w której doszło do tragedii. Jej mąż Guy, zajęty pisaniem powieści, cały wieczór siedział w domu, natomiast ona, razem z przyjaciółmi udała się na przyjęcie u Dona. Roztargniona kobieta zapomniała z torebki i płaszcza. Nie stanowiło to dla niej większego problemu, ponieważ razem z jej towarzyszką Paulą, szły pod obszernym futrem. W trakcie przyjęcia, Melissa zadzwoniła do męża, by powiedzieć mu, że Walter Starr pragnie się z nim zobaczyć przy Clinton Mews. Nie wiedząc dokładnie, gdzie mieści się owa ulica, Guy spotkał policjanta i prosił, żeby ten pomógł mu znaleźć tę ulicę. Ten jednak zamiast udzielić mu informacji, trzymał w ręku futro należące do Pauli, twierdząc, że została zamordowana. Mężczyzna pojechał na miejsce zbrodni, jednak okazało się, że zmarłą nie jest jego przyjaciółka, a jego żona Melissa. Od tego momentu zaczęło się śledztwo w sprawie morderstwa kobiety. Sprawą zajął się Cameron, jeden z najlepszych inspektorów w mieście. Z czasem okazało się, że kobieta została uduszona skórzanymi rękawiczkami- prezentem, który miała podarować solenizantowi. Morderca pragnie, by głównym podejrzanym o zabójstwo Melissy stał się jej mąż. W związku z tym, zabójca podrzuca mężczyźnie narzędzie zbrodni, a także inne przedmioty, które kierują podejrzenia na Guya. Na tym fragmencie ciekawa fabuła w powieści kończy się.
W późniejszych rozdziałach dowiadujemy się o Joyce, Donie, wielu fałszerstwach, spiskach i kłamstwach. Wiele osób knuje intrygi przeciwko Guyowi, bowiem wszyscy są szantażowani. Żeby dobrze zrozumieć całą fabułę, trzeba się bardzo skupić. Biorąc do ręki tą książkę, wiedziałam, że właśnie na tym polega kryminał i że nie jest to typowo lekka powieść. Byłam przekonana jednak, że w trakcie czytania będę miała ciarki, a większość momentów, a zwłaszcza ten, w którym dowiadujemy się, kim jest morderca kobiety, wstrząśnie mną. Niestety tak nie było. Z rozdziału na rozdział przybywało coraz więcej bohaterów, aż wreszcie nie można było się połapać o co chodzi. Autor książki wprowadzał coraz to nowe motywy, które rzekomo mają być powiązaniem do zabójstwa Melissy.
"... Jest jeszcze jedno domniemanie, raczej nieprzyjemne. -To znaczy? [...] - Że morderca w tych rękawiczkach udusił pańską żonę "
Książki nie polecam osobom, które chcą sięgnąć po dobry kryminał, który szokuje, przeraża i po którym długo nie można się otrząsnąć. Myślę, że będzie to dobra lektura dla tych, którzy lubią zagadki, jednak te, które zawierają bardziej oczywiste rozwiązanie. Będzie to idealna powieść dla tych, którzy lubią zagłębiać się w bardziej skomplikowaną fabułę. Osobiście żałuję, że swoją przygodę z kryminałami zaczęłam od powieści Francisa Dubridge, a nie Agaty Christie.
Chyba jednak odpuszczę ją sobie.
OdpowiedzUsuńJa również nie przepadam za kryminałami. Moją pierwszą tego typu książką był ,,Długi weekend", który skończyłam czytać bodajże w zeszłym tygodniu:). Francisa Dubridge raczej sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńJa swoją przygodę z kryminałami dopiero zaczynam. Koniecznie muszę zapoznać się z twórczością pani Christie
UsuńLubię czytać kryminały, ale jestem wobec nich bardzo wymagająca, dlatego myślę, że jednak powyższa książka nie przypadnie mi do gustu.
OdpowiedzUsuńJeśli jesteś fanką kryminałów, to faktycznie, odpuść sobie tę książkę :)
UsuńJakoś mnie nie zaciekawiła swoją historią, więc odpuszczę sobie jej czytanie.
OdpowiedzUsuńRaczej nie czytuję kryminałów. Ale może uda mi się to zmienić? Nie wiem, może kiedyś sięgnę po tą książkę :)
OdpowiedzUsuńPS. obserwuję i zapraszam do mnie :)
Jeśli chciałabyś zacząć czytać "prawdziwe" kryminały to zabierz się za Agathę Christie :)
UsuńNa razie nie mam czasu na nowe pozycje, więc spasuję. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJeśli Kryminały to Christie (szczególnie polecam na początek "Tajemnica Siedmiu Zegarów") i Chmielewska :-). Dobra recenzja, ale przeczytanie tej książki chyba sobie odpuszczę :-) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDzięki za radę. Jak tylko przeczytam wypożyczone i kupione przeze mnie książki, to z pewnością zapoznam się z Christie :) Dziękuję za miłe słowa. Naprawdę podnoszą na duchu ;)
UsuńDla mnie prawdziwym mistrzem kryminału jest Harlan Coben :)
OdpowiedzUsuńNie znam tego autora, ale poszukam jego książek w bibliotece :)
UsuńDruga z zaprezentowanych okładek o wiele bardziej mi się podoba. ;) Ja również nie należę do fanów kryminałów, zwłaszcza tych o klasycznej budowie - jeśli powieść wykorzystuje jedynie niektóre wątki/motywy charakterystyczne dla tego gatunku, może być.
OdpowiedzUsuńMnie też ta druga znacznie bardziej się podoba, może dlatego, że mam słabość do koloru niebieskiego. Właśnie tą drugą książkę znalazłam na swojej półce. Do kryminałów staram się przekonać i nie mogę się doczekać, żeby przeczytać jeszcze inne lektury z tego gatunku :)
UsuńUwielbiam kryminały, ale wolę takie, które silniej na emocje działają jednak, więc może sobie tą książkę akurat odpuszczę :)
OdpowiedzUsuńDobrze zrobisz :)
UsuńCo prawda nie jest to do konca, to czego oczekuje od ksiazki z gatunku kryminał, ale z checia przeczytam, poniewaz niektore elementy mnie zachecaja
OdpowiedzUsuńObserwuje, jesli chcesz zrob to samo :)
Dziękuję :) Ja też Cię obserwuję ^^
UsuńJakoś mnie ta książką nie przekonuje, więc sobie odpuszczam.
OdpowiedzUsuńPS Strasznie ładnie tu u ciebie *o*
Dziękuję! Miło mi to "słyszeć" ::)
Usuń